20 brutalnie szczerych prawd o psychiatrii
Dr Josef Witt-Doerring prowadzi największą na świecie praktykę lekarską specjalizującą się w pomocy przy odstawianiu leków psychiatrycznych. Oto 20 prawd o psychiatrii.
- Diagnozy psychiatryczne to tylko etykiety. Niczego nie wyjaśniają. Oznacza to, że nie ma jednolitego, biologicznego zrozumienia przyczyn tych schorzeń. Nie ma żadnych zmian w skanach mózgu ani zaburzeń równowagi chemicznej. Dlatego w psychiatrii nie stosuje się testów diagnostycznych. Te schorzenia powstały w wyniku głosowania grupy osób nad objawami, które ich zdaniem reprezentują te schorzenia, więc nie ma to nic wspólnego z biologią.
2. Po drugie, większość osób z diagnozami psychiatrycznymi nie ma problemów z mózgiem. Po prostu cierpią z powodu trudności życiowych lub problemów zdrowotnych. Zmagają się z takimi problemami jak samotność, niezadowolenie z pracy, stres finansowy, trudności w znalezieniu własnej drogi na świecie. Mają też problemy ze zdrowiem spowodowane dietą, nadużywaniem substancji psychoaktywnych lub brakiem ruchu. Myślę, że wiele osób daje się wciągnąć w narrację psychiatryczną, gdzie mówi się im, że to jest choroba mózgu, bo tak jest łatwiej. Łatwiej jest po prostu powiedzieć: „Coś jest nie tak z moim mózgiem”, niż zmagać się z tymi o wiele bardziej skomplikowanymi problemami, z którymi borykają się ludzie.
3. Po trzecie, leki psychiatryczne nie są lekarstwem. Nie naprawiają żadnych zaburzeń równowagi chemicznej. To tylko slogany marketingowe, a nie naukowe fakty. W rzeczywistości sposób działania tych leków polega na maskowaniu objawów. Nie naprawiają ani nie odwracają żadnych nieprawidłowości, ponieważ żadne nieprawidłowości jak dotąd nie zostały znalezione. Gdybyśmy je znaleźli, to byśmy ją zbadali i pokazali ludziom. I tak właśnie działają leki – nie naprawiają niczego, ale maskując objawy.
4. Po czwarte, większość osób biorących leki psychiatryczne przez długi czas doświadczy problemu z tolerancją. Oznacza to, że w miarę jak przyjmujemy te leki przez dłuższy czas, nasz organizm przeciwdziała ich działaniu i przestaje ono mieć skutek. Oznacza to, że jeśli chcemy kontynuować leczenie, będziemy musieli stopniowo zwiększać dawkę. Po osiągnięciu maksymalnej dawki jednego leku musimy zacząć brać kolejny, i tak właśnie wygląda sytuacja, gdy ktoś zaczyna brać, powiedzmy, małą dawkę antydepresantu. Po 10 lub 20 latach kończy na pięciu różnych lekach.
5. Po piąte, leki psychiatryczne mogą w dłuższej perspektywie pogorszyć stan niektórych osób. To reguła, a nie wyjątek, i obserwujemy to we wszystkich grupach leków. Leki przeciwpsychotyczne mogą powodować trwałe zaburzenia ruchowe zwane późnymi dyskinezami. Jest to silnie skorelowane z pogorszeniem funkcji poznawczych.
Benzodiazepiny z czasem powodują u niektórych osób większy niepokój. Nazywa się to dysfunkcją neurologiczną wywołaną benzodiazepinami. Czasami rozwija się nawet neuropatia, objawiająca się mrowieniem w dłoniach i stopach, a nawet dzwonieniem w uszach lub nadwrażliwością na światło. To jest toksyczne działanie benzodiazepin, które występuje długotrwale.
Jeśli chodzi o stabilizatory nastroju i substancje takie jak lit, lit może powodować stan zwany „cichym syndromem litu”. Wygląda to na demencję, a dodatkowo występują drżenia, które u niektórych osób mogą być nieodwracalne i nie ma różnicy w przypadku leków przeciwdepresyjnych.
Szczególnie leki przeciwdepresyjne oparte na serotoninie, takie jak SSRI i SNRI, mogą powodować schorzenie zwane dysforią późną, w którym osoby przyjmujące leki przez długi czas zaczynają odczuwać otępienie, niską motywację, pewne zaburzenia poznawcze i silny lęk. Próbują zwiększać dawkę, ale to tak naprawdę nie ustępuje, nigdy nie czują się sobą, a niestety, u wielu osób z pogorszeniem stanu wywołanym lekami, obserwuję błędną diagnozę, a lekarze mówią im, że są oporni na leczenie, a potem kończą na ketaminie, TMS albo na około 60 sesjach elektrowstrząsów, a lekarze nigdy nie zdają sobie sprawy, że to właśnie leki pogarszały stan pacjentów.
6. Po szóste, osoby przyjmujące leki psychiatryczne przez długi czas są w zasadzie królikami doświadczalnymi. Pomimo zapewnień, że te leki są bezpieczne i skuteczne, żaden z nich nie został przebadany w badaniu kontrolowanym placebo trwającym dłużej niż rok. To oczywiście bardzo ważne, ponieważ 50% Amerykanów przyjmuje te leki przez pięć lat lub dłużej, więc tak naprawdę nie wiemy, co się dzieje po roku. Czy nadal są skuteczne? Nie rozumiem, dlaczego nigdy nie przeprowadziliśmy tego badania i że Narodowy Instytut Zdrowia Psychicznego (NIMH) nigdy nie wydłużył go poza rok, aby w jakiś sposób dopasować czas trwania tych leków. Można to zrobić, nie jest to zbyt drogie i wydaje się szczególnie istotne, biorąc pod uwagę, że leki z czasem przestają działać, powodują tolerancję, a u niektórych osób pogarszają stan. Naprawdę powinniśmy obserwować, jak te leki działają w dłuższej perspektywie. Tak więc, osoby długotrwale stosujące te leki, tak naprawdę nie wiemy, co się z nimi stanie. Tak, u niektórych osób nie rozwija się duża tolerancja, stosują je długotrwale i czują się dobrze. U innych leki po prostu przestają działać, w końcu biorą ich kilka, a u niektórych stan się pogarsza. Ponieważ nie przeprowadziliśmy żadnych badań klinicznych, nie możemy przewidzieć, u kogo wystąpią takie skutki, więc lekarz nie zna szans na to, a ty nie znasz szans na to, więc długotrwałe stosowanie tych leków może być jak rzut kością. Ludzie tego nie rozumieją.
7. Po siódme, odstawianie leków psychiatrycznych, a dotyczy to szczególnie leków przeciwdepresyjnych i benzodiazepin, może być jedną z najtrudniejszych rzeczy w życiu. Ten proces może trwać latami i być wyczerpujący. Nie u każdego to się zdarza. Na przykład, mam mnóstwo osób, które przychodzą do mojego gabinetu. Rozmawiałam ostatnio z mamą, która mówiła: „Och, odstawiłam psychotropy… odstawiłam antydepresanty, wiesz, praktycznie z dnia na dzień podczas moich pierwszych dwóch ciąż i było dobrze”, ale potem, kiedy zrobiła to po raz trzeci… kompletnie się załamała. I to jest jeden z tych niuansów, gdzie niektórzy ludzie, z niezrozumiałych dla mnie powodów, nawet po kilku latach brania leków, potrafią szybko odstawić, ale w końcu się to załamuje i jeśli spróbują ponownie, to nie zadziała. Miałem kilka osób, które za pierwszym razem, kiedy próbowały odstawić leki, miały naprawdę ciężki okres, więc myślę, że to coś genetycznego. Niektóre mózgi wydają się być po prostu bardziej elastyczne, lepiej adaptują się do odstawienia leku niż inne, ale to może być ogromne ryzyko. Teraz nie wiemy, jak przewidzieć, kto będzie jedną z tych osób, które będą miały trudny okres odstawienia.
8. Po ósme, odstawienie leków przeciwdepresyjnych i benzodiazepin może spowodować poważne uszkodzenia neurologiczne, znane jako zespół abstynencyjny. U niektórych osób po odstawieniu leków występuje silny zespół abstynencyjny i mówią: „O mój Boże, wytrzymam, zacisnę zęby i wytrzymam, nie chcę wracać do leków, po prostu poradzę sobie z odstawieniem, to samo przejdzie”. Nie każdemu to się udaje. Niektórzy próbują, a kiedy objawy nie ustępują, próbują wrócić do leków. Mówię o naprawdę poważnych objawach. U niektórych osób rozwija się schorzenie zwane akatyzją, które objawia się chodzeniem w tę i z powrotem, silnym lękiem i upośledzeniem funkcji poznawczych, które utrzymuje się przez bardzo długi czas. To jest tak bardzo upośledzające, że ludzie przestają pracować, przechodzą na rentę i są w zasadzie chorzy przez kilka lat. Całkowicie zignorowaliśmy te osoby w środowisku medycznym, a jeśli nigdy o tym nie słyszałeś, wejdź na strony internetowe Benzo Buddies lub Surviving Antidepressants. W tych grupach są setki tysięcy osób, które wspierają się nawzajem i myślę, że miliony ludzi na całym świecie cierpią teraz na tę chorobę, a lekarze nie są o tym uczeni.
9. Po dziewiąte, marihuana jest głównym lekiem wstępnym w diagnozie choroby afektywnej dwubiegunowej i schizofrenii, zwłaszcza gdy jest stosowana u młodych dorosłych i nastolatków. W dużej mierze jest to napędzane przez dużą ilość marihuany i produkty z THC o wysokiej zawartości, które nie są teraz dostępne, a także przez niektóre chemiczne produkty z THC, a zasadniczo przemysł konopny przekonał ludzi, że te leki są nieszkodliwe. To nieprawda, znacznie bardziej prawdopodobne jest wystąpienie epizodu maniakalnego lub psychotycznego, jeśli regularnie używasz marihuany. Wielu lekarzy nie wie o tym i nie zdaje sobie sprawy z tego, że marihuana może wywołać chorobę afektywną dwubiegunową lub schizofrenię, na które potem ludzie zaczynają brać leki antypsychotyczne, i dalej palą marihuanę. W zasadzie mogliby uniknąć konieczności brania leków psychotycznych i stabilizujących nastrój przez całe życie, gdyby tylko odstawili marihuanę.
10. Kofeina, nikotyna i brak aktywności to jedne z głównych źródeł zaburzeń lękowych, z którymi lądujesz na antydepresantach z grupy SSRI. Bez wątpienia kofeina, zwłaszcza jeśli pijesz więcej niż małą filiżankę dziennie lub po 10:00 rano, wpływa na sen i powoduje problemy z lękiem. Nikotyna działa tak samo. Ludzie zawsze mi mówią: „Nie, ja palę, bo to łagodzi stres”, ale prawda jest taka, że ponieważ są od niej uzależnieni, mają objawy odstawienia między papierosami i właśnie tego się pozbywają. Kiedy przeprowadzono kontrolowane badania z kofeiną i nikotyną, okazało się, że zwiększają one lęk i skracają sen w obu grupach.
Brak aktywności to kolejna ważna rzecz – niektórzy ludzie spędzają całe dnie siedząc przed komputerami, z produktami nikotynowymi, pijąc kawę, nie ruszając się. Tak właśnie było ze mną. Robiłem to w FDA i czułem się fatalnie. Zacząłem brać Xanax. Wiem, że nie jestem jedyny, widzę to cały czas. Jeśli masz silny lęk, problemy ze snem, 5000 kroków dziennie to nie jest dużo, wiesz, 30 do 40 minut dziennie, odstaw stymulanty i po prostu obserwuj jak śpisz, jak się koncentrujesz i jaką masz energię w ciągu dnia. Może to zająć jakieś pięć tygodni, ale robi ogromną różnicę.
11. Badania psychiatryczne zostały skorumpowane przez przemysł farmaceutyczny. Te branże inwestują miliardy dolarów w tworzenie artykułów w czasopismach, które wydają się neutralne, ale często są one pisane przez ghostwriterów, zatrudniają naukowców, którzy są im przychylni i umieszczają ich na liście autorów, i tak naprawdę, są one tworzone po to, by przekonywać ludzi. Robią wszystko, co w ich mocy, żeby w tych artykułach lek wyglądał lepiej, niż jest w rzeczywistości. To nie jest obiektywna nauka, to marketing podszywający się pod naukę i to jest jeden z głównych powodów, dla których lekarze mają tak nikłe pojęcie o korzyściach i ryzyku związanym ze stosowaniem tych leków, bo po prostu konsumują materiały marketingowe.
12. Firmy farmaceutyczne skorumpowały środowisko akademickie. Ludzie zarządzający uczelniami Ivy League[1], jeśli się im przyjrzeć, wszyscy mają powiązania z branżą farmaceutyczną. Powód jest taki, że jeśli jesteś naukowcem i chcesz zostać profesorem, współpraca z firmami farmaceutycznymi daje ogromne korzyści zawodowe. Znacznie łatwiej jest zdobyć fundusze na prowadzenie dla nich badań klinicznych niż ubiegać się o dofinansowanie rządowe lub jakieś niezależne finansowanie. Poza tym, kiedy współpracujesz z firmami farmaceutycznymi, dają ci one personel badawczy, dają ci protokoły badań, w pewnym sensie wszystko dla ciebie organizują, umieszczają cię w wielu publikacjach, na ich koszt latasz po całym świecie, żeby przemawiać na konferencjach. Wszystko to wzbogaca twoje CV i sprawia, że wyglądasz jak światowy ekspert, a tego właśnie potrzebujesz, żeby zostać profesorem. Z tego powodu wielu naukowców nie wypowiada się negatywnie o lekach, ponieważ nie chcą narażać swojej kariery. Oznacza to, że gdy patrzymy na te instytucje i mówimy: „Och, przynajmniej mamy tych niezależnych naukowców, którzy będą się sprzeciwiać marketingowi i tego typu narracjom”, to nie jest to prawdą, ci ludzie zostali całkowicie uwikłani.
13. I to prowadzi do punktu 13, który jest powodem, dla którego mamy dziś taki problem z lekarzami. Chodzi o to, że ci skorumpowani naukowcy tak naprawdę kształcą kolejne pokolenie psychiatrów. Przekazują dalej ten biologiczno-centryczny pogląd na psychiatrię, gdzie wszystko musi być naprawione lekami. Mówią: „Leki są bardzo skuteczne i bezpieczne”. A ponieważ lekarze uczą się od tych skorumpowanych naukowców, tak naprawdę nie są świadomi ryzyka i korzyści płynących z tych leków i dlatego w końcu praktykują złą medycynę i dlatego tak wiele osób bierze leki psychiatryczne.
14. Punkt 14 to fakt, że lekarze tak naprawdę nie mają czasu, aby zrozumieć podstawowe przyczyny zaburzeń psychicznych w twoim życiu. Większość lekarzy przyjmuje pacjentów w ciągu 20 minut. Czasami nawet krócej. Jeśli chodzi o lekarza rodzinnego, myślę, że to około siedem minut rozmowy twarzą w twarz. W zasadzie dzieje się tak, że pacjent opowiada o swoich objawach, a lekarz zaczyna przepisywać leki. Lekarzom to odpowiada, ponieważ szybciej jest po prostu przepisać lek niż zagłębiać się w historię choroby, a potem pracować nad motywacją, żeby pomóc im w zmianie stylu życia. Lekarze czują się też w pełni usprawiedliwieni i bezpieczni, przepisując leki, ponieważ mogą powołać się na bardzo stronniczą literaturę medyczną stworzoną przez firmy farmaceutyczne i powiedzieć: „Och, ale widzisz, przecież ja robię to, co jest zalecane”. I są tam nazwiska ludzi z Harvardu i Yale, i mówią: „No wiesz, spójrz na tych szanowanych naukowców”. I tak jest nie tylko szybciej, ale też łatwiej, ponieważ można powołać się na wszystkie dostępne badania, ale to jest po prostu… zła medycyna.
15. Numer piętnasty to fakt, że dobra opieka psychiatryczna, niestety, jest prawie niemożliwa do uzyskania przy ubezpieczeniu. Opieka finansowana przez ubezpieczenie będzie zmuszać lekarzy do coraz krótszych wizyt. To doprowadzi do tego, że będą skupiać się na objawach i leczeniu za pomocą leków, zamiast zajmować się problemami życiowymi. Doprowadzi to do tego, że będą skupiać się na leczeniu objawowym za pomocą leków, zamiast pomagać ludziom w dotarciu do przyczyn. Mam też wrażenie, że kiedy idziesz do lekarza w systemie ubezpieczeniowym, nie chce on poświęcać czasu na pomoc ludziom w odstawianiu leków, jeśli jest to trochę bardziej skomplikowane. Mówią po prostu: „To jakiś absurd. To strasznie długo trwa, nie będę wysyłał tej recepty na specjalnie robiony lek”. Naprawdę musisz znaleźć kogoś, kto poświęci ci czas, jeśli chcesz uzyskać dobry wynik. Na końcu tego filmu udostępnię źródło informacji o tym, jak znaleźć kogoś, kto pomoże ci w odstawianiu leków. Ale niestety, system ubezpieczeniowy jest po prostu ułomny. Lekarze nie poświęcają ludziom wystarczająco dużo czasu, żeby im faktycznie pomóc.
16. Po szesnaste, amerykańska psychiatria – co może też dotyczyć innych krajów świata – nie jest tak naprawdę zaprojektowana, żeby pomagać ludziom. To znaczy, jeśli spojrzeć na system, to nie jest on skonstruowany w taki sposób, żeby leczyć pierwotne przyczyny, żeby odzwyczajać ludzi od leków. Pomiędzy przemysłem farmaceutycznym, naukowcami i firmami ubezpieczeniowymi powstał system zaprojektowany tylko po to, żeby przepisywać ludziom leki. Gdyby naprawdę chodziło o pomoc ludziom, to pomagalibyśmy im w trudnościach życiowych i dbaniu o zdrowie fizyczne. A tak jest to w zasadzie wadliwy i kompletnie niesprawny system. Ludzie mówią mi: „Wiesz, Josef, wypowiadałeś się przeciwko badaniom przesiewowym w kierunku depresji, mówiąc, że to bardzo zła rzecz. Ale czy to nie jest dobre, jeśli jest więcej takich badań przesiewowych[2], ludzie czują mniejszą stygmatyzację i mogą dostać pomoc?’” Byłoby wspaniale, gdybyśmy rzeczywiście mieli system opieki psychiatrycznej zaprojektowany tak, żeby pomagać ludziom. Zamiast tego mamy taśmę produkcyjną, która ma na celu namawianie ludzi do leków, a potem manipulowanie nimi i podważanie ich doświadczeń, gdy pojawiają się problemy. Ten system wymaga całkowitej reformy.
17. Po siedemnaste, NIMH[3], wiodąca na świecie instytucja zdrowia psychicznego, w zasadzie zdradziła opinię publiczną, zwłaszcza amerykańską. Ponieważ zamiast finansować badania nad metodami pomocy bez użycia leków, które mogłyby pomóc osobom z lękiem, depresją i innymi zaburzeniami psychicznymi, przez ostatnie 10 lat skupiali się wyłącznie na badaniach opartych na biologii, które w praktyce wspierają agendę przemysłu farmaceutycznego. Mam na myśli to, że prowadzą badania nad RDoC[4]. Próbują znaleźć cele dla nowych terapii lekowych do leczenia tych problemów.
Nie biorą pod uwagę wszystkich oczywistych problemów, które powodują choroby Amerykanów, takich jak styl życia, niezdrowe jedzenie i tym podobne. Poza tym to ta instytucja już dawno powinna była powiedzieć: „Może powinniśmy przeprowadzić badania nad lekami trwające dłużej niż rok. Powinniśmy je prowadzić przez dwa, trzy, cztery lata, bo to będzie odpowiadało temu, jak długo ludzie je przyjmują w rzeczywistości”. Całkowicie zignorowali niektóre z najważniejszych pytań klinicznych, które mogłyby nas pokierować do faktycznego praktykowania lepszej medycyny. Uważam więc, że Narodowy Instytut Zdrowia Psychicznego NIMH tak naprawdę nie wypełnił swojego publicznego obowiązku, jakim jest realna poprawa zdrowia psychicznego. Myślę, że stoją z boku i być może nawet pogarszają sytuację. Uważam, że potrzebują znacznie silniejszego przywództwa — powinni zabrać głos i skierować tę instytucję w lepszym kierunku.
18. Po osiemnaste, w Stanach Zjednoczonych istnieje ogromny problem z nadmiernym przepisywaniem leków. 14% populacji przyjmuje leki przeciwdepresyjne, a ponad 20% przyjmuje leki psychiatryczne. To poważny akt oskarżenia wobec naszego systemu zdrowia publicznego. Jak to możliwe, że urzędnicy zdrowia publicznego dopuścili do takiej sytuacji? Przecież 20% populacji USA nie ma zaburzeń mózgu — dlaczego więc codziennie przyjmują leki psychiatryczne tylko po to, żeby radzić sobie z życiem? Sprawy wymknęły się całkowicie spod kontroli i naprawdę musimy się temu uważnie przyjrzeć. Dlatego właśnie lubię RFK Jr[5]. Wiem, że ludzie mnie za to nienawidzą, ale serio — nikt inny się tym nie zajmuje. On jest kimś, kto wchodzi w to wszystko, chce uczynić kraj zdrowszym, przygląda się lekom psychiatrycznym. To najlepsza rzecz, jaka wydarzyła się od dawna, jeśli chodzi o zdrowie publiczne i psychiatrię.
19. Punkt dziewiętnasty: w rzadkich przypadkach leki psychiatryczne mogą wywołać manię, psychozę lub agresję. A kiedy tak się dzieje, ludzie mogą zostać błędnie zdiagnozowani. Depresja może nagle zostać uznana za chorobę afektywną dwubiegunową i taka osoba może przez lata przyjmować niepotrzebne leki, będąc całkowicie zdezorientowana co do swojej tożsamości i tego, kim jest.
20. I wreszcie punkt dwudziesty: w jeszcze rzadszych przypadkach leki psychiatryczne mogą wywołać przemoc, nieprzewidywalne zachowanie, a czasem nawet masowe strzelaniny lub inne masowe akty przemocy. Było wiele spraw sądowych, w których w niektórych przypadkach powiązano antydepresanty z zabójstwami, gdy doszło do kilku morderstw, oraz z samobójstwami. Uważam, że powinniśmy poważnie zadać sobie pytanie: jaki jest wpływ podawania tych leków 20% populacji Stanów Zjednoczonych, skoro nawet w bardzo rzadkich przypadkach mogą przyczyniać się do przemocy i samobójstw?
Nawet jeśli zdarza się to u jednej osoby na dwa miliony — czyli ekstremalnie rzadko — to i tak wystarczy, żeby doprowadzić do masowej strzelaniny albo czegoś podobnego. Na przykład w zeszłym miesiącu mieliśmy mężczyznę, który wjechał samochodem w uliczny festiwal filipiński. Był na przepustce z zamkniętego ośrodka psychiatrycznego. Zwykle oznacza to, że jest na lekach przeciwpsychotycznych, być może nawet objęty obowiązkiem leczenia farmakologicznego. Myślę, że więcej takich informacji będzie wychodzić na jaw. Oczywiście, takie osoby mogą działać z innych powodów — mógł to być po prostu motyw kryminalny, ta osoba mogła brać inne narkotyki — ale czy mogła to być akatyzja[6]? Czy mogło to być spłycenie emocjonalne, jeśli ktoś jest bardzo „napompowany” lekami psychiatrycznymi? To są pytania, które powinniśmy zadawać.
Na szczęście gubernator Tennessee właśnie wprowadził do prawa stanowego zapis, że przynajmniej w tym stanie, gdy dochodzi do takiej masowej strzelaniny, będzie badana rola leków psychiatrycznych. Dobrze widzieć takie decyzje, że ludzie zaczynają zadawać te pytania.
Na dziś to wszystko. Jeśli pominąłem coś, co chcielibyście wiedzieć o psychiatrii zanim zaczęliście brać te leki, napiszcie w komentarzach poniżej, żebym mógł to przeczytać. A jeśli potrzebujecie pomocy w odstawianiu leków psychiatrycznych, obejrzyjcie te dwa filmy. Jeden to przewodnik dla początkujących o odstawianiu leków, a drugi o tym, jak znaleźć lekarza, który pomoże stopniowo zmniejszać dawki leków psychiatrycznych.
[1] Ivy League to grupa ośmiu prywatnych uniwersytetów w północno-wschodnich Stanach Zjednoczonych, znanych z bardzo wysokiego poziomu akademickiego, prestiżu oraz selektywnej rekrutacji.
[2] Badania przesiewowe w kierunku depresji – krótkie testy sprawdzające, czy ktoś może mieć depresję.
[3] National Institute of Mental Health (NIMH) to amerykański Narodowy Instytut Zdrowia Psychicznego.
[4] Research Domain Criteria (RDoC) to ramy badawcze w psychiatrii stworzone przez National Institute of Mental Health w 2009 roku. Ich celem jest badanie zaburzeń psychicznych na poziomie biologicznym i poznawczym, zamiast opierania się wyłącznie na klasycznych diagnozach psychiatrycznych.
[5] Robert F. Kennedy Jr. (RFK Jr.) jest amerykańskim politykiem i aktywistą zajmującym się m.in. tematami zdrowia publicznego.
[6]Akatyzja (akathisia) – działanie niepożądane niektórych leków psychiatrycznych polegające na silnym wewnętrznym niepokoju i przymusie ruchu, przez co osoba nie może usiedzieć w miejscu.
Obejrzyj cały film (po angielsku)
