20 brutalnie szczerych prawd o psychiatrii – cz.1
Dr Josef Witt-Doerring prowadzi największą na świecie praktykę lekarską specjalizującą się w pomocy przy odstawianiu leków psychiatrycznych. Oto 20 prawd o psychiatrii.
- Diagnozy psychiatryczne to tylko etykiety. Niczego nie wyjaśniają. Oznacza to, że nie ma jednolitego, biologicznego zrozumienia przyczyn tych schorzeń. Nie ma żadnych zmian w skanach mózgu ani zaburzeń równowagi chemicznej. Dlatego w psychiatrii nie stosuje się testów diagnostycznych. Te schorzenia powstały w wyniku głosowania grupy osób nad objawami, które ich zdaniem reprezentują te schorzenia, więc nie ma to nic wspólnego z biologią.
2. Po drugie, większość osób z diagnozami psychiatrycznymi nie ma problemów z mózgiem. Po prostu cierpią z powodu trudności życiowych lub problemów zdrowotnych. Zmagają się z takimi problemami jak samotność, niezadowolenie z pracy, stres finansowy, trudności w znalezieniu własnej drogi na świecie. Mają też problemy ze zdrowiem spowodowane dietą, nadużywaniem substancji psychoaktywnych lub brakiem ruchu. Myślę, że wiele osób daje się wciągnąć w narrację psychiatryczną, gdzie mówi się im, że to jest choroba mózgu, bo tak jest łatwiej. Łatwiej jest po prostu powiedzieć: „Coś jest nie tak z moim mózgiem”, niż zmagać się z tymi o wiele bardziej skomplikowanymi problemami, z którymi borykają się ludzie.
3. Po trzecie, leki psychiatryczne nie są lekarstwem. Nie naprawiają żadnych zaburzeń równowagi chemicznej. To tylko slogany marketingowe, a nie naukowe fakty. W rzeczywistości sposób działania tych leków polega na maskowaniu objawów. Nie naprawiają ani nie odwracają żadnych nieprawidłowości, ponieważ żadne nieprawidłowości jak dotąd nie zostały znalezione. Gdybyśmy je znaleźli, to byśmy ją zbadali i pokazali ludziom. I tak właśnie działają leki – nie naprawiają niczego, ale maskując objawy.
4. Po czwarte, większość osób biorących leki psychiatryczne przez długi czas doświadczy problemu z tolerancją. Oznacza to, że w miarę jak przyjmujemy te leki przez dłuższy czas, nasz organizm przeciwdziała ich działaniu i przestaje ono mieć skutek. Oznacza to, że jeśli chcemy kontynuować leczenie, będziemy musieli stopniowo zwiększać dawkę. Po osiągnięciu maksymalnej dawki jednego leku musimy zacząć brać kolejny, i tak właśnie wygląda sytuacja, gdy ktoś zaczyna brać, powiedzmy, małą dawkę antydepresantu. Po 10 lub 20 latach kończy na pięciu różnych lekach.
5. Po piąte, leki psychiatryczne mogą w dłuższej perspektywie pogorszyć stan niektórych osób. To reguła, a nie wyjątek, i obserwujemy to we wszystkich grupach leków. Leki przeciwpsychotyczne mogą powodować trwałe zaburzenia ruchowe zwane późnymi dyskinezami. Jest to silnie skorelowane z pogorszeniem funkcji poznawczych.
Benzodiazepiny z czasem powodują u niektórych osób większy niepokój. Nazywa się to dysfunkcją neurologiczną wywołaną benzodiazepinami. Czasami rozwija się nawet neuropatia, objawiająca się mrowieniem w dłoniach i stopach, a nawet dzwonieniem w uszach lub nadwrażliwością na światło. To jest toksyczne działanie benzodiazepin, które występuje długotrwale.
Jeśli chodzi o stabilizatory nastroju i substancje takie jak lit, lit może powodować stan zwany „cichym syndromem litu”. Wygląda to na demencję, a dodatkowo występują drżenia, które u niektórych osób mogą być nieodwracalne i nie ma różnicy w przypadku leków przeciwdepresyjnych.
Szczególnie leki przeciwdepresyjne oparte na serotoninie, takie jak SSRI i SNRI, mogą powodować schorzenie zwane dysforią późną, w którym osoby przyjmujące leki przez długi czas zaczynają odczuwać otępienie, niską motywację, pewne zaburzenia poznawcze i silny lęk. Próbują zwiększać dawkę, ale to tak naprawdę nie ustępuje, nigdy nie czują się sobą, a niestety, u wielu osób z pogorszeniem stanu wywołanym lekami, obserwuję błędną diagnozę, a lekarze mówią im, że są oporni na leczenie, a potem kończą na ketaminie, TMS albo na około 60 sesjach elektrowstrząsów, a lekarze nigdy nie zdają sobie sprawy, że to właśnie leki pogarszały stan pacjentów.
6. Po szóste, osoby przyjmujące leki psychiatryczne przez długi czas są w zasadzie królikami doświadczalnymi. Pomimo zapewnień, że te leki są bezpieczne i skuteczne, żaden z nich nie został przebadany w badaniu kontrolowanym placebo trwającym dłużej niż rok. To oczywiście bardzo ważne, ponieważ 50% Amerykanów przyjmuje te leki przez pięć lat lub dłużej, więc tak naprawdę nie wiemy, co się dzieje po roku. Czy nadal są skuteczne? Nie rozumiem, dlaczego nigdy nie przeprowadziliśmy tego badania i że Narodowy Instytut Zdrowia Psychicznego (NIMH) nigdy nie wydłużył go poza rok, aby w jakiś sposób dopasować czas trwania tych leków. Można to zrobić, nie jest to zbyt drogie i wydaje się szczególnie istotne, biorąc pod uwagę, że leki z czasem przestają działać, powodują tolerancję, a u niektórych osób pogarszają stan. Naprawdę powinniśmy obserwować, jak te leki działają w dłuższej perspektywie. Tak więc, osoby długotrwale stosujące te leki, tak naprawdę nie wiemy, co się z nimi stanie. Tak, u niektórych osób nie rozwija się duża tolerancja, stosują je długotrwale i czują się dobrze. U innych leki po prostu przestają działać, w końcu biorą ich kilka, a u niektórych stan się pogarsza. Ponieważ nie przeprowadziliśmy żadnych badań klinicznych, nie możemy przewidzieć, u kogo wystąpią takie skutki, więc lekarz nie zna szans na to, a ty nie znasz szans na to, więc długotrwałe stosowanie tych leków może być jak rzut kością. Ludzie tego nie rozumieją.
7. Po siódme, odstawianie leków psychiatrycznych, a dotyczy to szczególnie leków przeciwdepresyjnych i benzodiazepin, może być jedną z najtrudniejszych rzeczy w życiu. Ten proces może trwać latami i być wyczerpujący. Nie u każdego to się zdarza. Na przykład, mam mnóstwo osób, które przychodzą do mojego gabinetu. Rozmawiałam ostatnio z mamą, która mówiła: „Och, odstawiłam psychotropy… odstawiłam antydepresanty, wiesz, praktycznie z dnia na dzień podczas moich pierwszych dwóch ciąż i było dobrze”, ale potem, kiedy zrobiła to po raz trzeci… kompletnie się załamała. I to jest jeden z tych niuansów, gdzie niektórzy ludzie, z niezrozumiałych dla mnie powodów, nawet po kilku latach brania leków, potrafią szybko odstawić, ale w końcu się to załamuje i jeśli spróbują ponownie, to nie zadziała. Miałem kilka osób, które za pierwszym razem, kiedy próbowały odstawić leki, miały naprawdę ciężki okres, więc myślę, że to coś genetycznego. Niektóre mózgi wydają się być po prostu bardziej elastyczne, lepiej adaptują się do odstawienia leku niż inne, ale to może być ogromne ryzyko. Teraz nie wiemy, jak przewidzieć, kto będzie jedną z tych osób, które będą miały trudny okres odstawienia.
8. Po ósme, odstawienie leków przeciwdepresyjnych i benzodiazepin może spowodować poważne uszkodzenia neurologiczne, znane jako zespół abstynencyjny. U niektórych osób po odstawieniu leków występuje silny zespół abstynencyjny i mówią: „O mój Boże, wytrzymam, zacisnę zęby i wytrzymam, nie chcę wracać do leków, po prostu poradzę sobie z odstawieniem, to samo przejdzie”. Nie każdemu to się udaje. Niektórzy próbują, a kiedy objawy nie ustępują, próbują wrócić do leków. Mówię o naprawdę poważnych objawach. U niektórych osób rozwija się schorzenie zwane akatyzją, które objawia się chodzeniem w tę i z powrotem, silnym lękiem i upośledzeniem funkcji poznawczych, które utrzymuje się przez bardzo długi czas. To jest tak bardzo upośledzające, że ludzie przestają pracować, przechodzą na rentę i są w zasadzie chorzy przez kilka lat. Całkowicie zignorowaliśmy te osoby w środowisku medycznym, a jeśli nigdy o tym nie słyszałeś, wejdź na strony internetowe Benzo Buddies lub Surviving Antidepressants. W tych grupach są setki tysięcy osób, które wspierają się nawzajem i myślę, że miliony ludzi na całym świecie cierpią teraz na tę chorobę, a lekarze nie są o tym uczeni.
9. Po dziewiąte, marihuana jest głównym lekiem wstępnym w diagnozie choroby afektywnej dwubiegunowej i schizofrenii, zwłaszcza gdy jest stosowana u młodych dorosłych i nastolatków. W dużej mierze jest to napędzane przez dużą ilość marihuany i produkty z THC o wysokiej zawartości, które nie są teraz dostępne, a także przez niektóre chemiczne produkty z THC, a zasadniczo przemysł konopny przekonał ludzi, że te leki są nieszkodliwe. To nieprawda, znacznie bardziej prawdopodobne jest wystąpienie epizodu maniakalnego lub psychotycznego, jeśli regularnie używasz marihuany. Wielu lekarzy nie wie o tym i nie zdaje sobie sprawy z tego, że marihuana może wywołać chorobę afektywną dwubiegunową lub schizofrenię, na które potem ludzie zaczynają brać leki antypsychotyczne, i dalej palą marihuanę. W zasadzie mogliby uniknąć konieczności brania leków psychotycznych i stabilizujących nastrój przez całe życie, gdyby tylko odstawili marihuanę.
10. Kofeina, nikotyna i brak aktywności to jedne z głównych źródeł zaburzeń lękowych, z którymi lądujesz na antydepresantach z grupy SSRI. Bez wątpienia kofeina, zwłaszcza jeśli pijesz więcej niż małą filiżankę dziennie lub po 10:00 rano, wpływa na sen i powoduje problemy z lękiem. Nikotyna działa tak samo. Ludzie zawsze mi mówią: „Nie, ja palę, bo to łagodzi stres”, ale prawda jest taka, że ponieważ są od niej uzależnieni, mają objawy odstawienia między papierosami i właśnie tego się pozbywają. Kiedy przeprowadzono kontrolowane badania z kofeiną i nikotyną, okazało się, że zwiększają one lęk i skracają sen w obu grupach.
Brak aktywności to kolejna ważna rzecz – niektórzy ludzie spędzają całe dnie siedząc przed komputerami, z produktami nikotynowymi, pijąc kawę, nie ruszając się. Tak właśnie było ze mną. Robiłem to w FDA i czułem się fatalnie. Zacząłem brać Xanax. Wiem, że nie jestem jedyny, widzę to cały czas. Jeśli masz silny lęk, problemy ze snem, 5000 kroków dziennie to nie jest dużo, wiesz, 30 do 40 minut dziennie, odstaw stymulanty i po prostu obserwuj jak śpisz, jak się koncentrujesz i jaką masz energię w ciągu dnia. Może to zająć jakieś pięć tygodni, ale robi ogromną różnicę.
11. Badania psychiatryczne zostały skorumpowane przez przemysł farmaceutyczny. Te branże inwestują miliardy dolarów w tworzenie artykułów w czasopismach, które wydają się neutralne, ale często są one pisane przez ghostwriterów, zatrudniają naukowców, którzy są im przychylni i umieszczają ich na liście autorów, i tak naprawdę, są one tworzone po to, by przekonywać ludzi. Robią wszystko, co w ich mocy, żeby w tych artykułach lek wyglądał lepiej, niż jest w rzeczywistości. To nie jest obiektywna nauka, to marketing podszywający się pod naukę i to jest jeden z głównych powodów, dla których lekarze mają tak nikłe pojęcie o korzyściach i ryzyku związanym ze stosowaniem tych leków, bo po prostu konsumują materiały marketingowe.
