Współczesna psychologia i utrata transcendencji
Od samego początku współczesna psychologia zachodnia stopniowo odcinała się od swoich metafizycznych i ontologicznych korzeni. Świadczy o tym między innymi odejście od używania słów takich jak dusza czy psyche na rzecz niemal wyłącznego używania umysłu. Ten proces oddzielania duszy ludzkiej od wymiaru duchowego jest w dużej mierze spowodowany pojawieniem się współczesnego świata i jego sekularyzującego spojrzenia (które zakorzeniło się w europejskim renesansie, kontynuowało rewolucję naukową, a kulminacją był projekt oświecenia).
Pojęcie psychologii ma około 500 lat, jednak – jako przedmiot badań i praktyki – jest znacznie starsze niż samo słowo, co łatwo dostrzec, gdy przyjrzymy się światopoglądowi starożytnych ludów. Co ciekawe, odrzuciwszy transcendencję i pośrednią sferę duszy, dyscyplina ta nie jest dziś psychologią w najlepszym tego słowa znaczeniu, tak aby mogła prawdziwie przynieść pożytek ludzkości. Sekularyzacyjna trajektoria kultury zachodniej osiągnęła punkt kulminacyjny w XX wieku, kiedy psychologia z „nauki o duszy” przekształciła się w naukę całkowicie profaniczną. W związku z tym „wyklucza ona wszelką 'transcendencję’, a tym samym wszelką skuteczną duchowość”.
Co więcej, „Współczesna psychologia… odrzuca… wszystko, co ją przewyższa”. Ten zdecydowany zwrot był promowany przez behawioryzm i psychoanalizę – fundamentalne paradygmaty tej dyscypliny; jednakże ta degradacja jej perspektywy i założeń nastąpiła na długo przed pojawieniem się tych zmian w psychologii współczesnej. Katalizatorem była raczej deklaracja niezależności psychologii od metafizycznej i religijnej perspektywy w kwestii tego, co konstytuuje istotę ludzką. Z powodu obecnego duchowego niepokoju trafnie zauważono, że aby zrozumieć dzisiejszą ludzkość, potrzebujemy solidnej wiedzy na temat zdrowia psychicznego: „Aby zrozumieć współczesnego [a co za tym idzie – postmodernistycznego] człowieka, stosowne może być studiowanie psychologii”.
Wśród duchowych tradycji świata znajdujemy jednomyślną zgodę co do tego, że trójdzielna konstytucja osoby – i kosmosu, którego jesteśmy jedynie zwierciadłem – obejmuje Ducha, duszę i ciało; czyli stany duchowy, psychiczny i cielesny. Dominacja niewidzialnego świata, głoszona przez tradycje duchowe (i odpowiadające im psychologie), została stopniowo obalona i zastąpiona bardziej namacalnymi wymogami świata zmysłów i jego empirycznymi sposobami poznania, reprezentowanymi przez współczesną kulturę materializmu Zachodu. To, co może być oczywiste na jednym poziomie, nie jest takie na wyższym, ponieważ niższe poziomy nie są w stanie objąć tego, co leży poza nimi; jedynie wyższe mogą poznać niższe. Podczas gdy stanowisko redukcjonistyczne pozornie unika metafizyki, w jego argumentacji tkwi ukryta metafizyka, która implicite atakuje wszelkie sugestie rzeczywistości wykraczającej poza porządek psychofizyczny. Czyniąc to, przekroczyło ono własne założenia koncepcyjne. Z powodu marginalizacji rozważań duchowych we współczesnej psychologii istnieje głębokie pomieszanie porządku psychicznego z duchowym. Zjawisko psychologizmu stało się zatem nieuniknione – tendencja do przezwyciężania obiektywnego porządku metafizycznego i tym samym redukowania naszego rozumienia ludzkiej świadomości do poziomu zjawiska czysto subiektywnego. Ponadto istnieje aberracja znana jako scjentyzm, która nie jest przestrzeganiem metody naukowej jako takiej, lecz ideologią, która przekroczyła granice własnych, inherentnych ograniczeń, ograniczonych do porządku empirycznego.
Twórca „terapii rozmową”, Zygmunt Freud (1856–1939), zadeklarował swoje przywiązanie do naukowego fundamentalizmu, uosabiając tę przesadę w następujących słowach: „Nie, nasza nauka nie jest iluzją. Ale iluzją byłoby przypuszczenie, że to, czego nauka nie może nam dać, możemy zdobyć gdzie indziej”.
Istnieją dwa nurty we współczesnej psychologii, z jej pooświeceniowymi uprzedzeniami, na które powinniśmy być czujni. Oba nurty mylą psychikę z duchowością, ale na różne sposoby. René Guénon (1886–1951) wyjaśnia: „W pierwszym nurcie duchowość zostaje sprowadzona do poziomu psychiki… w drugim psychikę myli się z duchowością”.
Rūmī (1207–1273), wzór duchowości islamskiej, zauważył, że „dusza to jedno, a duch to drugie”. W dosłownej zgodzie św. Augustyn (354–430) pisze: „Dusza to jedno, a duch… to drugie”. Św. Tomasz z Akwinu (1225–1274) zdefiniował duszę jako „pierwszą zasadę życia w istotach żywych”. Seneka (ok. 4–65) mówi: „Jak inaczej można by nazwać duszę, jak nie Bogiem mieszkającym jako gość w ludzkim ciele”. W innym miejscu Augustyn potwierdza boskie pochodzenie ludzkiej psychiki i jej zależność od Ducha: „Ta dusza, która ma swoje pochodzenie z tchnienia Bożego, nie mogłaby istnieć bez intelektu, który jest duchem”. Ibn ‘Arabī (1165–1240), urodzony w Hiszpanii mistyk znany jako „Największy Mistrz” (al-Shaykh al-Akbar), zauważa, że nasza prawdziwa wizja wymaga zarówno rozumu, jak i intelektu, aby „odróżnić to, co pomiędzy, od tego, co pomiędzy” lub co stanowi pośrednią sferę psychiki. Według świętej psychologii makrokosmos i mikrokosmos odzwierciedlają się wzajemnie. Przekazuje to maksyma hermetyczna: „Zaprawdę, z pewnością i bez wątpienia, wszystko, co na dole, jest jak to, co na górze, a wszystko, co na górze, jest jak to, co na dole”. W tym procesie kosmicznego odbicia ludzka psychika jest miniaturą kosmosu (lub mikrokosmosu).
Mistrz suficki Shaykh ad-Darqāwī (zm. 1823) pisze: Dusza jest czymś ogromnym; To cały kosmos, ponieważ jest jego kopią. Wszystko, co jest w kosmosie, znajduje się w duszy; podobnie wszystko, co jest w duszy, znajduje się w kosmosie. Z tego powodu ten, kto panuje nad swoją duszą, z całą pewnością panuje nad kosmosem, tak jak ten, nad którym panuje dusza, z całą pewnością panuje nad całym kosmosem.
Istniejące poziomy rzeczywistości – zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz nas – są zjednoczone w Absolucie. Tradycyjne „nauki o duszy” pozwalają na bezpośrednie poznanie wszystkich sfer świadomości: „[W]łaśnie tam, gdzie znajdują się niższe światy, znajdują się wyższe światy i całość światów. Mówi się, że istnieje dziesięć tysięcy światów, każdy podobny do tego świata… i wszystkie one są zawarte w człowieku, bez jego świadomości”. Dusza jest tajemnicą; jest zanurzona w czasie, a jednocześnie zakorzeniona w bezczasie. Ciało ludzkie uczestniczy w czasie i przestrzeni, podczas gdy Duch przekracza jedno i drugie. Psychika należy do sfery pośredniej między ciałem a Duchem, ale uczestniczy w każdym wymiarze. Wszystkie tradycje duchowe ludzkości potwierdzają, że pośrednia sfera osoby ma Boskie pochodzenie. Platon (429–347) podkreśla, że „dusza jest absolutnie nieśmiertelna i niezniszczalna”. Zgodnie z monoteizmami Abrahama: „I ukształtował Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza dech życia, i stał się człowiek duszą żyjącą” (Rdz 2,7). Koran głosi, że Bóg stworzył Adama z gliny – „Tchnąłem w niego Ducha Mojego” (15,29) – i że „Pan stworzył cię z jednej duszy” (4,1). Muzułmański filozof Mullā Sadrā (1572–1640) wskazuje, że „Dusza jest połączeniem dwóch mórz ([Koran] 18,59) rzeczy cielesnych i duchowych”. Że serce-intelekt jest centrum ludzkiej psychiki, nauczał również w tradycji chrześcijańskiej Mistrz Eckhart (1260–1328): „Jest coś w duszy, co jest niestworzone i niestworzone… [i] to jest intelekt”. Istnieją wymiary duszy, które nie tylko przybliżają nas do porządku cielesnego, ale są także transcendentne. Ponieważ dusza znajduje się pomiędzy Duchem a ciałem, sfera pośrednia jest trudna do zgłębienia i dlatego wymaga pewnego metafizycznego rozeznania. Eckhart wyjaśnia: „W najwyższym punkcie swojej… duszy człowiek jest bardziej Bogiem niż stworzeniem”.
Platon utożsamia transpersonalną zdolność Intelektu z „najwyższą częścią duszy”, która jest synonimem duchowego wymiaru wszystkich istot. Wedanta (lub Brahma) Sutra formułują podobną koncepcję: „Dusza może mieć dwoistą naturę, naturę najwyższej i naturę duszy indywidualnej”. Odpowiednio, nasza pierwotna natura, czyli najgłębsze Ja, jest synonimem wyżyn duszy. Angielski poeta i anglikański teolog Thomas Traherne (ok. 1636–1674) deklaruje: „Jak moje ciało bez mojej Duszy jest Zwłokami, tak moja dusza bez Twojego Ducha jest chaosem, mroczną, niejasną stertą pustych zdolności: nieświadomą siebie, nieczułą na Twoją dobroć, ślepą na Twoją chwałę: martwą w grzechach i przewinieniach. Mając oczy, nie widzę, mając [uszy], nie słyszę”. Każdy aspekt rzeczywistości jest hierarchicznie uporządkowany, z jego poziomami i sposobami poznania – bez odwołania się do transcendencji, niższe porządki rzeczywistości niezmiennie stają się nieprzejrzyste i zniekształcone. Ponownie, nasza fizjologia jest zależna od duszy, a nasze ciała i dusze (z kolei) są ugruntowane w Duchu. Tak jak ciało nie może funkcjonować bez duszy i Ducha, to samo można powiedzieć o współczesnej psychologii. Według św. Makaryego z Egiptu (ok. 300–ok. 390), „Dusza, która jest ciałem subtelnym, otuliła się i przyodziała w członki naszego ciała widzialnego, które jest grube w substancji”. Jednakże dusza ludzka potrzebuje ciała, aby się zamanifestować i nie może tego zrobić bez niego. Co więcej, we wszystkich tradycjach duchowych ludzkości ciało ludzkie jest postrzegane jako teofania i rozumiane jako locus Ducha. Na przykład: „Ciało domem Ducha” (Chandogya Upaniszada 8:7–12) i nasze „ciała są świątyniami Ducha Świętego” (1 Koryntian 6:19).
Przypominamy pamiętne słowa Eckharta, który powiedział: „Bóg stworzył świat… [aby] Bóg mógł narodzić się w duszy”. Nie oznacza to jednak, że ludzka psychika jest niezależna od Ducha; dusza jest całkowicie zależna od sfery duchowej we wszystkim. Podobnie nasza identyfikacja z transcendencją wyraźnie implikuje immanencję, jak widzimy w następującej formule patrystycznej: „Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek mógł stać się Bogiem”. Boska immanencja jest uznawana we wszystkich religiach: „Królestwo Boże jest w was” (Łukasza 17:21), „Ja jestem Jaźnią… zamieszkującą serce wszystkich istot” (Bhagawadgita 10:20) lub „Niebo i ziemia nie mogą Mnie pomieścić, ale serce Mojego wiernego sługi Mnie zawiera” (hadis qudsī). Opiera się to na metafizycznym rozumieniu, że istnieje wcześniejsze uznanie Boskiej transcendencji, które umożliwia dostęp do Boga w sobie (w sposób nieograniczający się do poziomu psychologicznego). Eckhart wyjaśnia to rozróżnienie: „Tylko Bóg jest wolny i niestworzony, a zatem tylko On jest podobny do duszy pod względem bycia wolnym, ale nie pod względem niestworzenia, ponieważ dusza jest stworzona”. Trójdzielna struktura Ducha/Intelektu, duszy i ciała znana jest w języku łacińskim jako Spiritus/Intellectus, anima i corpus; w języku greckim jako Pneuma/Nous, psyche i soma; a w języku arabskim jako Rūh/‘Aql, nafs i jism. Arabski termin ‘aql jest używany do określenia zarówno rozumu, jak i intelektu, chociaż rozróżnienie i wzajemne powiązanie między nimi (pierwszy jest poziomy, a drugi pionowy) jest zawsze uznawane. Rūh i ‘Aql są synonimami ducha i intelektu. Nafs (dusza, jaźń lub ego) jest często mylony z Rūh lub duchem, o czym świadczy zamienne używanie tych terminów; jednak reprezentują one dwie bardzo różne ontologiczne funkcje jaźni. „Serce” i „intelekt” w tradycyjnym kontekście są również synonimami ducha; z tego powodu są czasami określane jako „serce-intelekt”.
Stary Testament podtrzymuje przekonanie, że istoty ludzkie są kompozytem Ducha, duszy i ciała. Widzimy to na przykład w Księdze Rodzaju: „Ukształtował więc Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza dech życia, i stał się człowiek duszą żyjącą” (2,7). Zgodnie z tradycją żydowską, każdy człowiek składa się z neszamy, ruah i nefesz. Podczas ziemskiej wędrówki nasza wyższa dusza (neszama) tęskni za powrotem do Ducha, podczas gdy nasza rozumna dusza (ruah) działa jako pośrednik między sferą wyższą a niższą, zajmując się tym, co dobre, a co złe; podczas gdy dusza zwierzęca (nefesz), nasz niższy wymiar, jest powiązana z instynktami i cielesnymi pragnieniami. W tradycji chrześcijańskiej odniesienia do potrójnej konstytucji człowieka pojawiają się w Pierwszym Liście św. Pawła do Tesaloniczan: „Sam Bóg pokoju niech was całkowicie uświęci, a duch wasz, dusza i ciało niech będą nienaruszone i bez zarzutu zachowane na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa” (1 Tes 5,23). Psychologia chrześcijańska uznaje, że człowiek został stworzony na „obraz Boży” (Rdz 1,27) i że Boskość wzywa nas, abyśmy stali się „uczestnikami Boskiej natury” (2 P 1,4) poprzez utożsamianie tego mieszkającego w nas Ducha z tym, co wieczne i „nie z tego świata” (J 18,36). Według św. Pawła „kto łączy się z Panem, jest z Nim jednym duchem” (1 Kor 6,17) – odniesienie do naszego głównego celu w tym życiu, a mianowicie powrotu duszy do jej boskiego źródła. W tradycji islamskiej Duch (Rūh), choć transcendentny, jest również immanentny w duszy (nafs) istoty ludzkiej (al-insān), a gdy zdolność Intelektu (‘aql) zostaje przywrócona w sercu (qalb), nasza pierwotna natura (fitrah) może zostać dopełniona na najwyższym poziomie. Pośrednia sfera znana jest w islamie jako „cieśń” (barzakh) między Duchem (Rūh) a ciałem (jism). W sufizmie, mistycznym wymiarze tej tradycji, istnieją cztery stopnie ludzkiej psychiki: wstępujący od duszy zwierzęcej (an-nafs al-haywāniyah); dusza namiętna (an-nafs al-ammārah lub „dusza, która podżega” do zła); dusza rozróżniająca lub inteligentna (an-nafs al-lawwāmah lub „dusza, która obwinia”); i dusza intelektualna (an-nafs al-mutma’innah, czyli „dusza w pokoju”, ludzka psychika zjednoczona z Duchem, czyli Rūh). „Nauka o duszy”, należąca do tradycji islamskiej, ma swoje korzenie w proroczym powiedzeniu: „Kto zna siebie, zna swego Pana”.
W tradycji hinduistycznej Duch (Purusza) lub Jaźń (Ātma) manifestuje się jako dusza indywidualna (jīvātma), która jest spowita pięcioma powłokami (kosha). Duch przekracza każdą z nich, ale jednocześnie je obejmuje. Są one tutaj wymienione w kolejności malejącej, od najwyższej do najbardziej „gęstej”. Pierwsza powłoka (ānandamaya-kosha) to Duch, kolejne trzy (vijñāna-maya-kosha, manomaya-kosha i prānamaya-kosha) odnoszą się do sfery pośredniej, a ostatnia (annamaya-kosha) odpowiada sferze cielesnej. Pomimo swojego nieteistycznego charakteru, tradycja buddyjska również mówi o sferze pośredniej. Doktryna trikaji buddyzmu mahajany ujmuje naturę rzeczywistości za pomocą trzech „ciał” lub kāy: Dharmakaji („ciała uniwersalnego”); Sambhogakaji („ciała błogości”); i Nirmanakaji („ciała transformacji”). To sambhogakaja odpowiada pośredniemu światu ludzkiej psychiki. Istnieje kosmologiczny wniosek z istnienia trikaji i „trzech światów” (sanskryt: triloka) odnoszących się do sfery niebieskiej, atmosferycznej i ziemskiej. W buddyzmie uważa się, że każdy z nas składa się z pięciu psychofizycznych skupisk lub „stosów”, znanych jako khandha w języku pali (sanskryt: skandhas): (1) forma (pali/sanskryt: rūpa); (2) wrażenie lub uczucie (pali/sanskryt: vedanā); (3) percepcja (pali: saññā; sanskryt: samjñā); (4) formacje mentalne (pali: saṅkhāras; sanskryt: samskāras); i (5) świadomość (pali: viññāna; sanskryt: vijñāna). Jednakże istnienie tych skupisk nie wyklucza obecności trwałego, uniwersalnego Ja we wszystkich istotach, uważanych za immanentny aspekt ostatecznej rzeczywistości (pali: Attā; sanskryt: Ātman) poza narodzinami, starością, chorobą i śmiercią. Budda nie kwestionuje hinduskiego rozumienia Jaźni jako neti, neti („nie to, nie tamto”), które poprzez negację przekazuje apofatyczne rozumienie, wykraczające poza wszelkie określone koncepcje, pozostawiając jedynie świadomość tego, co jest – samej Jaźni; wszystko, co nie jest tym, można uznać za „nie-Jaźń” (anattā).
Psychologia integralna, ukształtowana przez metafizykę i świętą naukę, uznaje dwa aspekty ludzkiej tożsamości: jeden względny, horyzontalny, a drugi Absolutny, wertykalny (nigdy nie zacierając ani nie myląc tych dwóch). Jest to wyraźnie widoczne w buddyjskich interpretacjach umysłu. Poniższy fragment z Przebudzenia Wiary w Mahajanie jest pouczający: Umysł, choć od początku czysty w swej naturze, towarzyszy mu ignorancja. Będąc skażonym ignorancją, powstaje skalany [stan] Umysłu. Lecz, choć skalany, sam Umysł jest wieczny i niezmienny. Tylko Oświeceni są w stanie zrozumieć, co to znaczy. To, co nazywa się zasadniczą naturą Umysłu, zawsze wykracza poza myśli. Jest zatem definiowane jako „niezmienne”. Kiedy jeden Świat Rzeczywistości nie został jeszcze zrealizowany, Umysł [jest zmienny i] nie jest w doskonałej jedności [z Takością]. Nagle pojawia się [złudna] myśl; [ten stan] nazywa się ignorancją.
Zintegrowany umysł widzi zarówno lustro, jak i obrazy, które się w nim odbijają. Nasz pierwotny stan świadomości – nieuwarunkowany obrazami świata zjawisk – jest w stanie wyobrazić sobie trwałą jedność stojącą za wszystkimi formami. Huang Po (zm. 850) omawia ten transpersonalny wymiar w następującym fragmencie:
Wszyscy Buddowie i wszystkie czujące istoty są niczym innym jak Jednym Umysłem, poza którym nic nie istnieje. Ten Umysł, który nie ma początku, jest nienarodzony i niezniszczalny. Nie jest zielony ani żółty, nie ma ani formy, ani wyglądu. Nie należy do kategorii rzeczy, które istnieją lub nie istnieją, ani nie można go postrzegać w kategoriach nowego lub starego. Nie jest ani długi, ani krótki, ani duży, ani mały, ponieważ przekracza wszelkie granice, miary, nazwy, ślady i porównania… Tylko przebudź się na Jeden Umysł…
Niektórzy próbowali doszukiwać się podstaw świętej psychologii w tym, co Freud w swojej książce „Cywilizacja i jej cierpienia” (1930) nazwał „uczuciem oceanicznym”. Jednak to przedsięwzięcie jest nietrafione, ponieważ freudowska „terapia rozmową” jest w swej istocie antyduchowa i przeciwstawna metafizyce. „Uczucie oceaniczne” dla Freuda prawdopodobnie odnosi się do pierwotnego narcystycznego stanu zjednoczenia niemowlęcia z matką, a na pewno nie do stanu zjednoczenia z Absolutem. Chociaż prace Carla Junga (1875–1961) wydają się być bardziej przyjazne dla tradycji duchowych i ich „nauki o duszy”, również nie odnoszą się do porządku transpersonalnego; raczej ich perspektywa jest całkowicie ograniczona do pośredniej sfery ludzkiej psychiki. Whitall N. Perry (1920–2005) ilustruje, dlaczego zjawiska parapsychiczne są tak uwodzicielskie i trudne do rozróżnienia: „Pomieszanie zachodzi między psychicznymi i duchowymi płaszczyznami rzeczywistości, gdzie to, co nieznane, dziwne i osobliwe, mylone jest z transcendentnym, po prostu dlatego, że leży poza zwykłymi trybami świadomości”. Wydaje się, że tego rozpoznania brakuje w standardowej literaturze fachowej i w dyskusjach dotyczących rozumienia sfery pośredniczącej. Guénon rozwija te zagrożenia:
Nie sposób być zbyt nieufnym wobec każdego odwołania się do „podświadomości”… w swego rodzaju „świadomości kosmicznej”, która wyklucza wszelką „transcendencję”, a tym samym również wszelką skuteczną duchowość… ale co można powiedzieć o kimś, kto rzuca się w ocean i nie ma innego pragnienia, jak tylko się w nim utopić? Właśnie na tym polega znaczenie tak zwanego „zjednoczenia” z „kosmiczną świadomością”, która w rzeczywistości jest niczym innym, jak tylko mętnym i niewyraźnym zbiorem wszystkich wpływów psychicznych… te wpływy nie mają absolutnie nic wspólnego z wpływami duchowymi… Ci, którzy popełniają ten fatalny błąd, albo zapominają, albo nie są świadomi rozróżnienia między „wodami górnymi” a „wodami dolnymi”; zamiast wznosić się ku „oceanowi powyżej”, zanurzają się w otchłań „oceanu poniżej”; zamiast skupić wszystkie swoje moce, aby skierować je ku bezpostaciowemu światu, który jedynie można nazwać „duchowym”, rozpraszają je w nieskończenie zmiennej i ulotnej różnorodności form subtelnej manifestacji… nie podejrzewając, że mylą pełnię „życia” z czymś, co w rzeczywistości jest królestwem śmierci i rozpadu bez nadziei na powrót.
Wszystkie religie nauczają o nierozerwalnej więzi między ludźmi a Bogiem. W istocie, ich zadaniem jest uświadomienie nam naszej pierwotnej natury (fitrah), „obrazu Boga” (imago Dei), natury Buddy (Buddha-dhātu) lub Jaźni (Ātmā) – naszej prawdziwej tożsamości w divinis. Ta tradycyjna doktryna tożsamości jest ściśle związana z obrazem samej Rzeczywistości, jaki mamy. To porządek metafizyczny przywraca harmonię świadomości rozdzielonej na umysł i materię (lub podmiot i przedmiot), co pozwala również na rozróżnienie sfery pośredniczącej.
U podstaw kryzysu współczesnej psychologii leży „kartezjańskie bifurkacja”, dualizm umysłu i ciała (wraz z materią), który nęka mentalność Zachodu od XVII wieku. W wyniku tej krótkowzrocznej perspektywy ludzie są oderwani od rzeczywistości, a wszystko ulega uprzedmiotowieniu, co jeszcze bardziej utrwala psychikę w dychotomii podmiot-przedmiot. Kartezjański podział na res extensa („byty rozciągłe”) i res cogitans („byty myślące”) nie pozwala na przezwyciężenie tego bifurkacji, redukując w ten sposób wszelkie ludzkie doświadczenie do prywatnej, subiektywnej sfery i niszcząc wszelkie pojęcie obiektywnej rzeczywistości. Utrwala to iluzję fragmentarycznego światopoglądu i wyizolowanego „ja”, co rozrywa naszą relację ze świętością. Ten dualizm umysłu i ciała jest nadal żywy we współczesnej nauce, zwłaszcza w psychologii i psychiatrii, gdzie pojęcie to jest głęboko osadzone w jej epistemologicznych ramach. Szczególnie widoczne jest to w medycznym modelu klinicznej diagnozy i leczenia chorób psychicznych, który oddziela to, co psychologiczne (psyche) od biologicznego (soma). To porządek metafizyczny przywraca harmonię świadomości zniekształconej przez dualizm.
W różnorodnych tradycyjnych kulturach ludzkości ten zgubny podział nie istnieje, ponieważ wszystkie uznają, że składamy się z Ducha, duszy i ciała. W obrębie każdej religii świata – judaizmu, chrześcijaństwa, islamu, hinduizmu, buddyzmu, taoizmu i tradycji Pierwszych Ludów – istnieje odpowiadająca jej psychologia, w pełni zintegrowana i zakorzeniona w świętości. W sercu każdej autentycznej psychologii leży „nauka o duszy”, która może doprowadzić do psycho-duchowej transformacji, niezbędnej do uzdrowienia naszej uszkodzonej psychiki: „Przemieniajcie się przez odnawianie umysłu” (Rz 12,2). Termin „terapia” pochodzi od greckiego słowa „therapeía” („uzdrawianie”), jednak na potrzeby tej dyskusji nie tylko my potrzebujemy odnowy, ale także cała dyscyplina psychologii, wraz z jej systemami zdrowia psychicznego. Chociaż współczesna psychologia zaczęła w pewnym stopniu włączać praktyki duchowe do swoich świeckich ram i staje się coraz bardziej otwarta na te podejścia, wciąż ma długą historię patologizowania religii. Co więcej, współczesna psychologia zachodnia nadal w dużej mierze postrzega siebie jako jedyny słuszny sposób poznania umysłu, tym samym implicite odrzucając słuszność innych podejść do tej dyscypliny. Jest to niezwykle problematyczna sytuacja, która nie została w pełni zrozumiana, co oznacza, że nie można jej właściwie rozwiązać, dopóki nie zostaną jasno zidentyfikowane pierwotne przyczyny tego kryzysu.
Choć z pewnością można znaleźć pewne wspólne płaszczyzny między psychologiami duchowymi a ich współczesnymi aberracjami, żadna integracja między nimi nie jest możliwa bez postawienia następującego pytania: Czy współczesna psychologia jest w stanie uwzględnić sacrum w swoim światopoglądzie? W obecnej formie fundamenty współczesnej psychologii są podważane przez wykluczenie wymiaru duchowego z jej epistemologii i praktyki. Jeśli ta trajektoria będzie kontynuowana w nieskończoność, współczesna psychologia nigdy nie stanie się w pełni zintegrowaną „nauką o duszy”.
Współczesna psychologia ma swój początek wraz z pojawieniem się psychoanalizy i behawioryzmu. Wszystkie ruchy i szkoły, które pojawiły się po nich, były jedynie kontynuacją tych dwóch pionierskich sił, które nie zniknęły, jak wielu zakłada, w annałach historii. Nasuwa się pytanie, czy współczesną psychologię i dziedzinę zdrowia psychicznego można wyrwać z tej zdeformowanej nadbudowy. Musimy zachować czujność i przedkładać zasady współczesnej psychologii nad zasady duchowych tradycji ludzkości, jeśli chcemy odrodzić autentyczną „naukę o duszy” jako przedsięwzięcie odrębne od współczesnej psychologii. Ponieważ istoty ludzkie posiadają zarówno ciało, jak i umysł, ważne jest, abyśmy najpierw zwrócili uwagę na naszą cielesną naturę i zbadali wraz z pacjentami ich zdrowie fizyczne, zanim postawimy diagnozę zdrowia psychicznego. Po wykluczeniu przyczyny fizycznej, można dokonać dalszej oceny zdrowia psychicznego danej osoby. Jednocześnie, stałe utrzymywanie świadomości fundamentalnej jedności umysłu i ciała oraz jej związku z trójdzielną strukturą Ducha, duszy i ciała jest kluczowe dla każdego podejścia terapeutycznego opartego na duchowości. Każda skuteczna psychologia sakralna opiera się na porządku transpersonalnym, który ułatwia integrację niezależną od ego. Natomiast główny nurt psychologii (i psychiatrii) – na ogół – nie uwzględnia wymiaru duchowego. Ich próby zredukowania człowieka do bytu jedynie psychofizycznego, pozbawionego tego, co wykracza poza te ograniczenia, przyniosą jedynie fragmentaryczne zrozumienie. Takie podejście może w niektórych przypadkach przynieść tymczasowe wyleczenie lub usunąć pewne niepożądane objawy, ale nie stanowi prawdziwego uzdrowienia.
Tylko poprzez przyjęcie bardziej zintegrowanej duchowo psychologii, dyscyplina może zostać uratowana przed samą sobą. Wszystkie tradycje duchowe nauczają własnej wersji słynnego napisu znalezionego w Delfach – „Poznaj samego siebie” (Gnóthi seautón) – jednak takie zrozumienie jest możliwe tylko wtedy, gdy jesteśmy w stanie przywrócić praktyce uzdrawiania dusz jej transcendentne korzenie.
Fragment z książki „Psyche and the Sacred: Integrating Mental Health and Spiritual Well-Being” („Psyche i sacrum: integracja zdrowia psychicznego i duchowego dobrostanu”) Samuela Bendecka Sotillosa.
